Jestem 100% facetem, więc nic w d… mi nie wsadzisz. O największym tabu męskiej sypialni
Zapytaj przeciętnego faceta przy piwie o seks analny, a usłyszysz: „Jasne, z kobietą zawsze!”. Ale spróbuj odwrócić sytuację i zapytać go, czy sam chciałby poczuć dotyk w tych rejonach. W 9 na 10 przypadków zobaczysz panikę w oczach, nerwowy śmiech i święte oburzenie: „Stary, oszalałeś? Jestem w 100% heterykiem, nikt mi w d… niczego wkładać nie będzie!”.
Męskie pośladki to dla wielu facetów najpilniej strzeżona strefa zakazana – otoczona drutem kolczastym, mentalnymi minami i tabliczką „Tylko dla gejów”.
Tymczasem w sypialniach dzieje się coś zupełnie innego. Anonimowe ankiety seksuologiczne (m.in. przytaczane na łamach Salon.com) pokazują, że ponad 70% heteroseksualnych mężczyzn próbowało lub fantazjuje o stymulacji prostaty! Dlaczego więc w świetle dnia panuje milczenie, a po zmroku odkrywamy, że to, co „niedopuszczalne”, daje najpotężniejszy odlot w życiu? Rozbierzmy to tabu na części pierwsze.

Anatomia nie pyta o orientację: Punkt P
Zacznijmy od biologii, bo z faktami medycznymi się nie dyskutuje. Kiedy natura projektowała męskie ciało, nie popełniła błędu. Umieściła w męskiej miednicy mały gruczoł wielkości kasztana – prostatę (stercz).
Prostata jest opleciona gęstą siecią nerwów, bezpośrednio połączonych z ośrodkami erekcji i przyjemności w mózgu. Znajduje się zaledwie 5–7 centymetrów w głąb odbytu, tuż przy przedniej ściance.
Seksuolodzy bez ogródek nazywają ją męskim punktem G (lub punktem P). Co to oznacza w praktyce?
♦ Podczas gdy klasyczna stymulacja penisa prowadzi do orgazmu skupionego głównie w okolicach narządów płciowych, orgazm prostaty rozlewa się falą po całym ciele.
♦ Mężczyźni opisują go jako głębszy, dłuższy, a niekiedy możliwy do powtórzenia bez utraty erekcji (tzw. orgazmy wielokrotne).
♦ Dotykanie prostaty nie ma absolutnie nic wspólnego z orientacją seksualną – nerwy reagują na nacisk fizyczny, a nie na poglądy czy etykietki.
Syndrom gabinetu: Erekcja podczas kolonoskopii i badania per rectum
Najlepszym dowodem na bezlitosną siłę biologii są... gabinety lekarskie. Każdy proktolog i urolog zna ten temat, choć pacjenci palą się wtedy ze wstydu.
Podczas badania per rectum (palcem przez odbyt) czy w trakcie kolonoskopii u wielu heteroseksualnych mężczyzn dochodzi do spontanicznej, twardej jak skała erekcji, a niekiedy nawet do mimowolnego wytrysku!
Dlaczego? Ponieważ narzędzie lub palec lekarza przypadkowo uciska gruczoł krokowy. Mózg pacjenta może być przerażony, spięty i zawstydzony, ale ciało reaguje czystą fizjologią: uciśnięte nerwy wysyłają sygnał do ciał jamistych w prąciu. To nie jest perwersja. To układ nerwowy robiący to, do czego został ewolucyjnie stworzony.
Korek w odbycie działa jak naturalna Viagra?
Oto tajemnica, którą znają doświadczeni gracze sypialniani, a o której milczą fora dla twardzieli. Niewielki, dobrze dobrany korek analny (butt plug) wprowadzony do odbytu podczas klasycznego seksu z kobietą potrafi zdziałać cuda.
Jak to działa mechanicznie?
1. Maksymalizacja twardości: Korek umieszczony wewnątrz uciska naczynia krwionośne i mięśnie dna miednicy od środka. Ogranicza to odpływ krwi żylnej z członka, działając dokładnie tak samo jak pierścień erekcyjny – członek staje się twardszy, pełniejszy i dłużej utrzymuje pełną gotowość bojową.
2. Podwójne doładowanie sensoryczne: Podczas ruchów frykcyjnych każde pchnięcie powoduje napinanie się mięśni wokół korka, co generuje stały, rytmiczny mikromasaż prostaty. W efekcie finał z partnerką nie jest „zwykłym wytryskiem”, ale eksplozją, po której dosłownie drżą nogi.
Dla wielu heteroseksualnych facetów ten mały gadżet staje się sekretnym boosterem pewności siebie – sprawia, że w łóżku mogą dłużej, mocniej i intensywniej.
Dlaczego tak bardzo się boimy? (Bariera w głowie)
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego tak trudno się przełamać?
Winna jest kulturowa definicja „męskości”. Przez stulecia wbijano nam do głów, że facet to ten, który penetruje, a nie ten, który jest penetrowany. W męskiej podświadomości oddanie kontroli i wpuszczenie czegokolwiek do własnego ciała kojarzy się z uległością, utratą dominacji albo – o zgrozo – podejrzeniem o homoseksualizm.
To absurd. Jeśli lubisz, gdy partnerka pieści Twoje plecy, uszy czy klatkę piersiową, nikt nie pyta o Twoją orientację. Odbyt to po prostu kolejna mapa nerwowa na Twojej skórze.
Instrukcja dla odważnych: Jak zacząć bez dramatu?
Jeśli po przeczytaniu tego tekstu poczułeś ciekawość (i lekki dreszcz), nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Zacznijcie we dwoje z partnerką od małych kroków:
♦ Fundament to zaufanie: Porozmawiaj z nią. Wiele kobiet jest zachwyconych, gdy facet pozwala sobie na zmysłowość i otwiera się na nowe doznania.
♦ Zewnętrzny start (Krocze): Zanim cokolwiek powędruje do środka, poproś partnerkę o delikatny ucisk perineum – punktu między jądrami a odbytem. To zewnętrzna stymulacja prostaty, która daje przedsmak tego, co jest dalej.
♦ Morze lubrykantu: Odbyt nie nawilża się sam. Dobrej jakości lubrykant na bazie wody lub silikonu to absolutny obowiązek.
♦ Dedykowany sprzęt: Zapomnij o domowych sposobach! Do zabawy solo lub w duecie wybieraj wyłącznie anatomicznie wyprofilowane stymulatory prostaty lub korki ze specjalną, bezpieczną stopką (flared base) z jedwabistego silikonu medycznego.
Czas zrzucić zbroję
Bycie „100% mężczyzną” nie polega na zaciskaniu pośladków ze strachu przed opinią kumpli z siłowni. Prawdziwa dojrzałość i pewność siebie to wolność od stereotypów i odwaga do czerpania z własnego ciała tego, co najlepsze. Natura dała Ci ten punkt nie po to, żebyś omijał go szerokim łukiem. Czas sprawdzić, jak smakuje zakazany owoc!